sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 6 ( List pani Weasley )


Tak więc dwa tygodnie spędziłam w swoim pokoju i czytałam książki które naznosiłam sobie tam z biblioteki.
W poniedziałek trzeciego tygodnia padał deszcz, żeby nie powiedzieć że lał. Mimo to, tak się cieszy;lam z odzyskanej wolności że wybiegłam z zamku. Wróciłam wróciłam z katarem i bólem gardła, ale szybko się wyleczyłam. Dni mijały i znowu nastała nieunikniona i bardzo niechciana nuda.
Zbliżają się święta, może pojadę wtedy do Lupina? A może nie. Wczoraj oglądałam trening quidditcha drużyny gryfonów. Po treningu Charlie podszedł do mnie i z uśmiechem powiedział
- Słuchaj Grace, mam do ciebie sprawę.
- Jaką?
- Otóż moja mama napisała do mnie list, który powinnaś przeczytać– powiedział nadal szczerząc zęby i podał mi trochę pognieciony pergamin.

Drogi Charlie!
Mnie martw się, nic nie przeskrobałeś. Piszę do ciebie ponieważ dowiedziałam się o tym co się stało tej małej Grace Potter o której mi z Billem opowiadaliście. Jestem pewna że wiesz o co chodzi.
Według mnie ten jej wybryk był spowodowany tym że jej się po prostu nudzi! Biedna dziewczynka, siedzi przez cały rok w Hogwarcie i nie wie co ma ze sobą zrobić.
Dlatego wpadłam na pomysł żeby zaprosić ją do nas na święta. Zapytaj się jej, a jak ci odpowie to napisz mi szybko. Wtedy wyślę sowę do profesora Dumbledora i zapytam Czy to możliwe.
Mam nadzieję że się nie rozchorowałeś.
Kocham cię, Mama

Kiedy przeczytałam spojrzałam na Charliego a on uśmiechną się jeszcze szerzej.
- to jak będzie? Chcesz do nas przyjechać?
- Tak! Szybko! Odpisz swojej mamie!
- Spokojnie, nie rozmyśli się.
Po tym wydarzeniu z niecierpliwością wyczekiwałam świąt.
No i w końcu się doczekałam. Dziś, kiedy uczniowie pojadą na stację w Hogesmeed ja pójdę do kominka i już jestem w Norze. To trochę dziwna nazwa, śmieszna, ale podoba mi się.
Właśnie kończyłam się pakować kiedy do pokoju ktoś zapukał.
- Proszę.- powiedziałam, a wtedy drzwi się otworzyły i do pokoju zajrzał Hagrid, wejść nie mógł, za duży jest.
- Psor prosił mnie żebym po ciebie przyszedł, gotowa?- zapytał, a ja zamknęłam walizkę i ruszyłam do drzwi. Szliśmy w milczeniu, oboje uśmiechnięci od ucha do ucha.
Po chwili już stałam w kominku Dumblusa i wołałam „Nora!”
__________________________________________
Przepraszam że tak długo czekaliście i że taki krótki, ale nie mam za bardzo czasu. Poza tym mam teraz szlaban na kompa więc będzie trudniej dodawać rozdziały. Mam nadzieję że mimo to będziecie czytać dalej ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz